mostlysunny blog

Twój nowy blog

2 komentarzy

narazie pusto

NIC CZYLI

1 komentarz

wakacje

19732.jpg

nie chce mi się pisać tu
mam tysiąc innych rzeczy do pisania
poza tym dużo pracuje
czasami nawet 12 godzin na dobę

wracam z pracy i do łóżka

potem wstaje
i wszystko od nowa

pozdrowienia
z domu Wielkiego Brata

nowa

1 komentarz
Jestem dziś pierwszy dzień w nowej pracy. Narazie poza czytaniem i oglądaniem wszystkiego co pojawia się w necie, nie mam za bardzo co robić, bo firmę w której pracuje czeka od jutra przeprowadzka i właściwie pewnie od poniedziałku zacznie się na dobre. Jak narazie jestem sam w pokoju (o dziwo bo w innych pokojach siedzą trzy osoby) i trochę jest mi smutno, tak samemu, ale to wszystko wkrótce się zmieni.

jajko

4 komentarzy

Nigdy nie potrafiłem i do tej pory nie potrafię ugotować jajka. Jeśli chce zjeść jajko na miękko, to wychodzi mi na twardo, albo niedogotowane, jeśli na twardo to wychodzi mi na miękko. I nigdy nie mogę trafić z czasem gotowania. Niby proste a jednak. Mieszkała jednak kilka dni u mnie A. A podobnie jak ja, nigdy nie potrafiła ugotować jajka. Zresztą w ogóle chyba nie przywykła do tego, aby przygotowywać sobie w domu jedzenie, bo przeważnie jada na mieście. Postanowiliśmy jednak zjeść jako na miękko. Taki śniadaniowy kaprys. Mówię do A, że nigdy nie udało mi się ugotować dobrze jajka na miękko i jeśli chce to niech spróbuje sama. Wymyśliła więc sposób. Wrzuciła dwa jajka do czajnika elektrycznego, wypełnionego wodą i włączyła. Kiedy woda zawrzała, wylała trochę wrzątku, dolała zimnej i znów zagotowała. I tak trzy razy. I co, i wyszło prawie idealne jajko na miękko. Sukces z jajkiem w czajniku.

Od kilku dni uczę pewną aktorkę staraszego pokolenia obsługi komputera.
Sprawa nie jest łatwa, ale muszę przyznać, że na pewno te dwie godziny dziennie, które spędzam u niej w domu nie mogę zaliczyć do nudnych.
Bo oto na przykład, kiedy po nauce włączania i wyłączania komputera dzwoni do mnie moja uczwnnica pytając, że włączyła i nic nie widzi, i tylko czarne…
Pytam więc, czy włączyła mały przycisk monitora oi prawej stronie: Słyszę więc odpowiedz: „To tego kutasa nie zauważyłam…!”
Drugi dzień, instaluje antywirusa, tłumacząc jak dziecku o tym , że komputer trzeba zabiezpieczać, chronić, bo pojawiają się niekiedy strony porno, które psują wszystko.
Na to słyśzę odpowiedz: „No tak one się pojawiają same, ale jak ja chce sama na nie wejść to też mogę…?”

c.d.n.

Dużo czasu spędzam ostatnio na tarasie. W mieszkaniu jest tak duszno, że nie da się wytrzymać. Wczoraj nawet przeniosłem wszystkie materiały nad jakimi pracowałem i siedziałem z nimi do 22, bo o 22 robi się ciemno i nie można już czytać. Wychodziłem jednak co chwilę na Tars, aby wypić kawę i złapać odrobinę świeżego powietrza
Ale nie o tym chciałem pisać, to znaczy nie o samym Tarsie, ale o tym co działo się w tle… Nie podsłuchiwałem, zaznaczam. Sąsiedzi prowadzili od późnego popołudnia bardzo ożywioną rozmowę, powiedziałbym raczej kłótnię. Słyszałem głównie jego, bo ona tylko mówiło, albo raczej starała się mówić, bo on, kiedy próbowała coś powiedzieć, mówił przeważnie, aby nie była kretynką i mu nie przerywała.
Chwilę potem usłyszałem bardzo innowacyjną teorię, na temat tego, że status naszej osoby zdeterminowany jest przez czas i miejsce urodzenia. Przyznam, że dosyć osobliwe. Nie wiedziałem o co w tym wszystkim chodzi. To był dla mnie delikatnie mówiąc niezły hard core. Moi sąsiedzi prowadzili swoją ożywioną dyskusję do 1.30 w nocy, wtedy skończyłem pracę i poszedłem spać.

No właśnie. Bo przecież skoro jest lato należy przecież ubierać odpowiednio letnie obuwie. Wybieramy się więc do galerii odpowiednio zaopatrzonej w sklepy obuwnicze, aby kupić sandałki, klapki pół zakryte, pół odkryte, jak kto woli.
Skoro jednak mamy już owe obuwie w pewnej części odkryte, służące do wygodnego przemieszczania się w miejskim skwarze, kupujemy do niego obowiązkowo białe skarpetki frotte. Ewentualnie prosimy żonę, mamę lub babcię, aby takowe wyprała dokładnie w proszku po którym biel jest bielsza od bieli…
Bo po co czuć się swobodnie, po co właściwie urzywać i cieszyć się z letniego, lekkiego obuwia skoro trzeba pokazać białe skarpety, odpowiednio podciągnięte symetrycznie za kostkę
I tak wędrują warszawiacy i pewnie nie tylko warszawiacy, po ulicach swoich miast pokazując wspaniale skompletowane komplety letnie do przykrywania… brudnych, zaniedbanych stóp?

Ja nie mam takiego problemu
Kupiłem japonki
I myję nogi

Autobus nie bardzo przepełniony, mimowolnie przysłuchuje się rozmowie dwóch dziewczyn siedzących za mną. Właściwie nie jest to typowy dialog, gdyż jedna z nich właściwie tylko słucha. Mają może po 15, góra 17 lat.

Wiesz co, matka chce mnie zaprowadzić do ginekologa, mówi, że dwudziestego mnie tam zaciągnie, ale ja przecież nie pójdę, pojebana nie jestem.

Poza tym ciągle się mnie pyta, skąd ty masz właściwie pieniądze na papierosy, ja przecież ci właściwie nic nie daję. No to jej odpowiadam, że od znajomych. Ona mi na to, że pewnie dupą zarabiasz. Ja jej na to, że chyba zwariowała, bo przecież swój rozum jeszcze mam. Ona na to, widzę przecież z kim się zadajesz, ale wyjaśni się wszystko dwudziestego, jak cię tam zaprowadzę. Już z nią kurwa nie mogę, strasznie mnie wkurwia, do ginekologa. A skąd ty właściwie masz pieniądze – wtrąca się nagle milcząca dotąd dziewczyna. Jak to skąd, od znajomych, poszłam ostatnio do jednego księdza i powiedziałam, że nie mam co jeść, że matka mnie z domu wyrzuciła, to mi dał 20 zł, i tak dają mi różni znajomi, po zakonach też chodzę. Bo wiesz, kiedyś ona mnie z domu wyjebała i przez dwa miesiące nie miałam gdzie mieszkać, więc chodziłam po kościołach, klasztorach i schroniskach, żeby się najeść i przespać, i teraz wiem gdzie i jak trzeba takie sprawy załatwiać…. Zaraz co ja będę robić w sobotę – kontynuje nadal – wiem, pojadę do Ożarowa, mam tam trzy koleżanki ze szkoły, będziemy razem pisać pracę. Wiesz, jedna z nich jest głupia, druga nienormalna, a trzecia po prostu psychiczna, znaczy tak mówią, ale sama już nie wiem do końca. Boże ja chyba nie zdam w tym roku, pierwszy raz nie zdam, a matka mnie wtedy normalnie powiesi, co ja mówię, sama się przecież powieszę. Mówiąc odczytuje sms, ledwo składa litery – dziś o 20.45 na Polsacie film Szaleństwa miłości, mówię ci oglądaj ten film, to dobry film, zobaczysz, oni mi przysyłają takie sms-y i mówią, co trzeba oglądać w telewizji, ale ja i tak nie obejrzę, nie mam czasu, będę czytać książkę….

Bardzo żałowałem, że musiałem w tym momencie wysiąść.

blog_120_2.jpg

  • RSS